Reklamy i reklamacje

branża

sobota, 06 kwietnia 2013

W kiełkującym polskim kapitalizmie do dobrego tonu nazewniczego należało wizerunkowe potęgowanie. Z jednej strony wszechobecne były poprzedzające nazwę skróty, wskazujące wszechstronność działalności. W tym najbardziej popularny PPHU, czyli Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe. Z drugiej - międzynarodowy rozmach najłatwiej było zasugerować dopiskiem "Export - Import".

Centralnie - same nazwy swobodnie mieszały ojczysty żywioł językowy z angielskimi naleciałościami - jak np. znany z "Czterdziestolatka 20 lat później" Władek Market Second Hand. W porywach można było więc zobaczyć twory równie barokowe jak owe fikcyjne Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowo-Usługowe Władek Market Secnd Hand Export-Import, które nawet skrótem mogło imponować. PPHU WMSH E-I to (by) było coś!

Szczytem kunsztu copywriterskiego pozostały nazwy przedsiębiorstw do dziś brylujących w rodzimej gospodarce. Najlepsze z nich anglicyzmy i patriotyzm konsumencki potrafiły pogodzić w jednym słowie, np. Mięs-Pol, Drutex, Gniotpol czy Conhpol (od Konopka Henryk!).

 

       

    

 

Pryszczaci kreatywni z iPhonami w kieszeniach i ustami pełnymi social mediów, konwergencji kanałów i nowego e-marketingu,  niesłusznie nabijają się z tych nazw. Podczas gdy  powinni raczej uznać wielkość i trwałość stojących za nimi marek.

Wszak to one lepiej niż różne Super-Duper Interactive'y czy Go4MoreSociale udowadniają słuszność marketingowego frazesu o konieczności "długofalowego prowadzenia spójnej komunikacji"!

poniedziałek, 02 lutego 2009

Szanowni Państwo, wytrwali czytelnicy i zupełnie przypadki goście,

Media od dawna zajmują się niemal wyłącznie kryzysem. Trąbią o tym na prawo i lewo tak intensywnie, że nawet Leszek Balcerowicz powinien wreszcie zrozumieć, że system, który promował przynajmniej od czasu, gdy opuścił szeregi miłośników komunizmu a'la PZPR, poniósł klęskę na całej linii. Ba, codziennie uświadamiają to pracownikom ich szefowie - uzasadniając kryzysem redukcję etatów, w przynajmniej premii i pensji.


Nie tylko "Reklamówkę" dopadł kryzys...

No i mnie również ten kryzys dopadł. Najwyraźniej nie jestem wśród krezusów, na których po raz kolejny robi się społeczne zrzutki (vide: 18 mld USD premii, które za 2008 r. wypłaciły sobie zarządy amerykańskich banków). A skoro już zmagam się z nim na każdym niemal froncie - w tym również twórczym - postanowiłem wykorzystać go jako wygodną (i wiarygodną) wymówkę.

I dlatego oficjalnie (z żalem, smutkiem, nostalgią i poczuciem nieodżałowanej straty więzi z czytelnikami oraz innymi blah-blah-blah) ogłaszam zawieszenie bloga. Kryzys jest? Więc nowych notek ni ma! Muszę się oszczędzać. Na lepsze czasy. A na gorsze - tym bardziej.

Czy "Reklamówka" kiedyś powróci? Zapewne tak, choć otwarte pozostaje pytanie nie tylko o jej przyszłą treść i formę, a także termin owego hipotetycznego comebacku. Tymczasem mogę tylko napisać: Do zobaczenia!

16:58, billbordowy , branża
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 10 marca 2008

To tylko częściowo książka o tajnych służbach. Dotyczy wprawdzie kwestii, o których się raczej milczy niż mówi, ale wiedza w niej zawarta nie jest wcale tajemna. Siła „Tajnych służb kapitalizmu” tkwi w zgromadzeniu w jednym miejscu wielu nowych, często kontrowersyjnych, technik i metod marketingowych. A także w opowiedzeniu o nich nie w sposób słownikowy, w postaci suchego, naukowego katalogu, lecz w barwnym reportażu. Jego autor wsłuchał się w głos apostołów takich dziedzin, jak badania etnograficzne czy neuromarketing, i zrelacjonował działania, w które sam się zaangażował, czy to jako obiekt różnego typu badań, czy to jeden z „agentów” tytułowych służb.

wtorek, 04 marca 2008
TUBA02 - można odfajkować! Generalnie było fajnie, a kto nie był - niech żałuje. Ja sam wciąż nie mogę wyjść z podziwu dla Mediafuna, który już dawno przestał być skromnym blogerem, a stał się prawdziwym człowiekiem-instytucją. Niech więc wolno mi będzie złożyć mu tutaj nie tylko skromne podziękowanie, ale oddać "wielki szacun". Przyjmij więc, Maćku, BIG-UP ode mnie ;-)

środa, 27 lutego 2008

Już w najbliższy poniedziałek, czyli 3 marca, w Warszawie odbędzie się druga edycja TUBY, organizowanej przez niezmordowanego Maćka Budzicha, czyli Mediafuna. W programie seria ciekawie zapowiadających się wystąpień specjalistów reklamy i marketingu oraz specjalny pokaz filmowy ("Metropolis" Fritza Langa).

Zachęcam Was serdecznie do udziału w tej imprezie, bo:

  • byłem na pierwszej edycji i było naprawdę nieźle, a teraz zapowiada się lepiej ;-)
  • lista prelegentów i tematów, o których będą mówić, na 100% warta jest uwagi
  • start imprezy o godzinie 16.00, nie trzeba więc dużo zrywać się z roboty
  • wstęp jest darmowy, a lokalizacja (Multikino w Złotych Tarasach) wyśmienita tak dla warszawiaków, jak i gości, którzy dojeżdżają spoza stolicy
  • "Reklamówka" znalazła się w gronie blogów-patronów medialnych tego przedsięwzięcia.

Zapraszam zatem serdecznie, życząc, by wystąpienia były dla wszystkich pouczające i przydatne, a projekcja - emocjonująca (sam nie widziałem jeszcze "Metropolis" na dużym ekranie!). Do zobaczenia w poniedziałek!

Szczegóły (w tym informacja, jak dostać się na TUBĘ02) na blogu Mediafuna.

12:06, billbordowy , branża
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2