Reklamy i reklamacje

wtorek, 18 maja 2010
Podpatrując innych, możemy wyciągnąć naukę dla siebie. Choć czasem - jak w wypadku ostatniej reklamy banku Millenium - ta nauka daleko odbiega od intencji owego "nauczyciela" i jego mocodawców!
piątek, 30 kwietnia 2010
Dawne pochody są bardzo podobne do dzisiejszych imprez politycznych, a jeśli dziś lewicowe majówki się nie udają, to również dlatego, że brakuje sponsorów, którzy chcieliby finansować bunt biednych przeciw elitom.
poniedziałek, 02 lutego 2009

Szanowni Państwo, wytrwali czytelnicy i zupełnie przypadki goście,

Media od dawna zajmują się niemal wyłącznie kryzysem. Trąbią o tym na prawo i lewo tak intensywnie, że nawet Leszek Balcerowicz powinien wreszcie zrozumieć, że system, który promował przynajmniej od czasu, gdy opuścił szeregi miłośników komunizmu a'la PZPR, poniósł klęskę na całej linii. Ba, codziennie uświadamiają to pracownikom ich szefowie - uzasadniając kryzysem redukcję etatów, w przynajmniej premii i pensji.


Nie tylko "Reklamówkę" dopadł kryzys...

No i mnie również ten kryzys dopadł. Najwyraźniej nie jestem wśród krezusów, na których po raz kolejny robi się społeczne zrzutki (vide: 18 mld USD premii, które za 2008 r. wypłaciły sobie zarządy amerykańskich banków). A skoro już zmagam się z nim na każdym niemal froncie - w tym również twórczym - postanowiłem wykorzystać go jako wygodną (i wiarygodną) wymówkę.

I dlatego oficjalnie (z żalem, smutkiem, nostalgią i poczuciem nieodżałowanej straty więzi z czytelnikami oraz innymi blah-blah-blah) ogłaszam zawieszenie bloga. Kryzys jest? Więc nowych notek ni ma! Muszę się oszczędzać. Na lepsze czasy. A na gorsze - tym bardziej.

Czy "Reklamówka" kiedyś powróci? Zapewne tak, choć otwarte pozostaje pytanie nie tylko o jej przyszłą treść i formę, a także termin owego hipotetycznego comebacku. Tymczasem mogę tylko napisać: Do zobaczenia!

16:58, billbordowy , branża
Link Komentarze (7) »
czwartek, 18 grudnia 2008
Od początku przyszłego roku Czechy przejmują kierowanie Unią Europejską. To bez wątpienia będzie trudna prezydencja. Po pierwsze dlatego, że prezydent Vaclav Klaus jest eurofobem, przy którym Lech Kaczyński wyglądać może na prawdziwego entuzjastę Brukseli. Ale po drugie – i chyba nawet ważniejsze – Czesi wciąż mają problem ze świadomością, co właściwie prezydencja oznacza dla nich samych i dla ich państwa. Dlatego rząd zafundował obywatelom reklamę, która ma im obrazowo pokazać, jak Czechy widzą swój wkład w europejską wspólnotę. Czy to się udało?

piątek, 28 listopada 2008
W obliczu światowego kryzysu finansowego rządy pompują grube miliardy w banki, a konsumentów wzywają, by nie wpadali w panikę, lecz dalej "czynili swą powinność", bo inaczej sytuacja jeszcze się pogorszy. Tymczasem są i tacy, którzy chcą ograniczenia konsumpcji. I zachęcają, by sobotę świętować Dzień bez Zakupów.