Reklamy i reklamacje

Blog > Komentarze do wpisu

Tic tac - czegoś brak

Mało kto wie, choć rzecz to warta nagłośnienia, że marka Tic Tac jest sponsorem pierwszego w Polsce rollercoastera z prawdziwego zdarzenia. Szkoda tylko, że sama z tej okazji komunikuje się z konsumentami w nieco „plastikowy” sposób.

Nowy rollercoaster w śląskim Wesołym Miasteczku naprawdę cieszy. Nie jest to wprawdzie żaden cud techniki, ale atrakcja niejako z odzysku, bo odkupiona z zamykanego lunaparku w Anglii. Jednak obiekt robi duże wrażenie i daje niesamowitą frajdę tym, którzy odważą się na jazdę.

Rollercoaster ma też olbrzymi potencjał marketingowy – to wszakże jedyna tego typu kolejka w Polsce. Może wywołać duże zainteresowanie wśród mieszkańców Chorzowa, Katowic i innych śląskich miast. Nie tylko śląskich zresztą – z pewnością przyciągnie również gości z ościennych województw, a może i z dalszych regionów.

Tym bardziej, że kolejka to nie samotna gratka, ale smakowita wisienka, która wieńczy cały tort. Rollercoaster jest przecież tylko częścią szerokiej oferty wesołego miasteczka. Już wcześniej był tu najwyższy w Polsce diabelski młyn, a oprócz tego kilkadziesiąt innych atrakcji.

A i samo miasteczko to tylko cześć Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku, z zoo, Stadionem Śląskim, planetarium i wieloma kolejnymi obiektami. W województwie wszyscy wiedzą, że park jest ogromny i ma bogatą ofertę, ale stąd też najlepiej widać jego zaniedbanie i brak rozmachu w wizji jego przyszłego funkcjonowania.

WPKiW jest przykładem udanej inwestycji PRL-u. Jego twórca, wojewoda gen. Jerzy Ziętek w regionie do dziś wspominany jest bardzo ciepło. Nie jako urzędas z komunistycznego nadania, ale jako świetny gospodarz. Dlatego park wciąż nosi jego imię, choć władza z legitymacją PiS w kieszeni miała plany jego „zdekomunizowania”.

Rollercoaster może przywrócić parkowi dawny blask w oczach mieszkańców województwa, powinien też być magnesem dla bliższych lub dalszych sąsiadów. To największy tego typu obiekt w tej części Europy; większy jest dopiero w Wiedniu. Śląska kolejka górska nazywa się Tic Tac Tornado. Tic Tac, bo jego sponsorem jest ta właśnie marka, należąca do koncernu Ferrero. Tornado zaś chyba ze względu na rodzimą tradycję (we Władysławowie jest Tajfun, a w WPKiW był już Cyklon – dwa podobne, choć znacznie mniejsze obiekty).

Tak czy owak Tic Tac może być dumny, bo miał kapitalny pomysł na nagłośnienie swej marki. Taki rollercoaster to reklamowy samograj – nie dość, że kojarzy markę z niesamowitymi emocjami, to jeszcze aż prosi się, by nagrywać filmy z przejazdu i udostępniać je w Internecie.

Kolejka ruszyła pod koniec czerwca, z początkiem wakacji. Miesiąc później pojawiła się na billboardach. I bardzo dobrze, czas najwyższy na jej wykorzystanie w reklamie! Zielony wzorek Tic Tac Fresh Mint plus orzeźwiające hasło „Na spotkanie ze świeżością” dobrze zdają egzamin. Szkoda tylko, że zamiast zdjęcia na billboardzie wykorzystano rysunek.

Jest on niby sympatyczny, w stylu dawnych komiksów. Ale jednak wydaje się dziwny, trochę jakby nie na miejscu. Mam wrażenie, że nie sprzedaje on do końca towarzyszących jeździe emocji. Czy nie lepiej byłoby użyć zdjęcia? Tym bardziej, że Tornado przecież stoi i aż prosi się o sesję fotograficzną? Z niej na pewno można by było wykrzesać więcej autentyzmu, unaocznić przyciągającej wzrok dramaturgii. Zyskałby rollercoaster, zyskał park i całe województwo, a i Tic Tac by nie stracił. Poprzez zastosowanie grafiki reklama robi wrażenie nieco sztucznej. I grozi podejrzeniami, że wizerunek produktu jest równie "sztuczny", jak rysunek, który wyparł z billboardu chorzowski Tic Tac Tornado.

piątek, 17 sierpnia 2007, billbordowy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: