|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Herbaciana zmyła ArivyMój stryj, pytany o cukier czy cytrynę do herbaty, zawsze odpowiadał: "Niby po co? Przecież piję herbatę, a nie słodzony soczek". I właśnie on przypomina mi się, gdy patrzę na billboard Arivy.
Ariva - jak widać na obrazku - to napój butelkowany, kolorowy i owocowy. Z pewnością różni się od tradycyjnej herbaty zaparzanej w imbryku, ale to jeszcze nie grzech. Sam chętnie pijam herbatę na zimno, więc nie w tym problem. Gdy jednak widzę maliny i cytrynę, to nawet omamiony wdziękami ślicznej pani, nie dam sobie wmówić, że chodzi tu o "Czysty smak herbaty". W filmie Barei "Poszukiwany, poszukiwana" odbywają się "badania zawartości cukru w cukrze". Reklama Arivy też nakazuje podobne przedsięwzięcie. Sprawdzajmy zatem czujnie poziom herbaty w herbacie. Bo jeśli dziś damy sobie wmówić, że owocowy napój w plastikowej butelce ma czysty smak herbaty, to być może jutro będziemy pić czystą wódkę z pełną gamą aromatów i w gustownym kolorze fioletowym. A o czystości przedmałżeńskiej to nawet Roman Giertych i jego załoga z Młodzieży Wszechpolskiej zapomnieć będą mogli raz na zawsze. W trosce o nas wszystkich, a o junaków-wszechpolaków w szczególności, wołajmy więc na widok tego typu reklam: A kysz! Zgiń, przepadnij zmyło nieczysta! wtorek, 08 maja 2007, billbordowy
TrackBack
|